Ośmioletnia Wiki, wraz z tatą, przeprowadza się do małego miasteczka w górach. Choć nowe miejsce jest pełne uroku, Wiki tęskni za dawnym życiem. Pewnego dnia dziewczynka dostaje od sąsiada niezwykły prezent – małego, cudownego szczeniaka. W tajemnicy przed tatą zabiera go do domu. Tak zaczyna się historia niezwykłej przyjaźni z wyjątkowym zwierzęciem.

Kiedy dziewczynka dowiaduje się, że jej przyjaciel na czterech łapach to nie jest zwykły psiak, a wilcze szczenię, i że nie będzie mogła go zatrzymać, Wiki za nic w świecie nie chce się z tym pogodzić. Jak w obliczu tego niespodziewanego odkrycia potoczą się ich dalsze losy?

Pełna czułości opowieść dla całej rodziny o dziewczynce, która wychowuje wilcze szczenię, i wrażliwości na naturę, która – choć dzika – jest zarazem krucha.

WYWIAD Z MARCINEM DOROCIŃSKIM

 

Nazywam się Marcin Dorociński i w filmie „Wiki i jej Sekret” mam przyjemność podkładać głos pod tatę Wiki. Zobaczcie ten film – to opowieść o przyjaźni, przygodzie i pięknej relacji dziewczynki z dzikim stworzeniem – z wilkiem.

CO PANA SKŁONIŁO DO PRZYJĘCIA DUBBINGOWEJ ROLI W FILMIE „WIKI I JEJ SEKRET”?

Staram się wybierać projekty dubbingowe, które mają walor edukacyjny. „Wiki i jej Sekret” to historia tajemnicza, wciągająca, porywająca, a jednocześnie bardzo mądra i edukacyjna.

Bardzo lubię filmy, które w mądry i wzruszający sposób opowiadają o życiu, o relacjach międzyludzkich. Myślę, że z „Wiki i jej Sekretu” można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków. Szczególnie podoba mi się aspekt rodzinny i podkreślona relacja między ojcem a dzieckiem. Dochodzi tutaj jeszcze jeden dodatkowy element. Rodzina nie jest pełna, ojciec musi się samodzielnie opiekować Wiki, co nie jest dla niego łatwe.

W to jest wkomponowany aspekt relacji człowiek – dzikie zwierzę oraz to, co możemy zrobić kiedy uda nam się spotkać takie zwierzę i jak je chronić. Co możemy robić jako społeczeństwo, jak rozwiązywać problemy zagrożonych gatunków i przyrody, która cierpi w wyniku ekspansji człowieka.

Z całą pewnością musimy nauczyć się koegzystować. W niektórych rejonach świata, także w Polsce, udało się przywrócić należne miejsce do życia niektórym gatunkom zwierząt, jak rysiom czy wilkom. Trzeba słuchać specjalistów, którzy mówią, co robić, żebyśmy umieli wspólnie żyć, żebyśmy nie wpływali destrukcyjnie na swoje ekosystemy. To nie ludzie powinni się bać dzikich zwierząt, one nie chcą nam zrobić krzywdy – to człowiek niestety jest najgroźniejszym z drapieżników i my stanowimy zagrożenie dla zwierząt.

W tym filmie mamy przykład pięknej, czystej relacji dziewczynki z małym, jak się na początku wydaje, psem, który potem dorasta i okazuje się być dużym wilkiem. Rodzi się między nimi głęboka więź, jedno do drugiego lgnie, a jednocześnie nie mogą żyć razem, bo jedno jest dzikie i pochodzi ze świata natury, a dziewczynka musi żyć w świecie ludzi. I też mądrość z tego jest taka, że dzieci często –poprzez to, że nie muszą iść na kompromisy jak dorośli ludzie – po prostu myślą prościej i wiedzą, jak się zachować. Dużo możemy nauczyć się od zwierząt i od dzieci.

DLACZEGO WILKI SĄ OWIANE ZŁĄ SŁAWĄ?

 Myślę, że o to można zapytać specjalistów od wilków, np. panią dr Sabinę Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. Pani doktor opowiedziałaby nam długo i wyczerpująco ciekawe historie i słuchaliby Państwo z wypiekami na twarzy, jak się tropi wilki, jak się je rozpoznaje. To jest cudowna osoba, która jest zakochana w wilkach i chyba z wzajemnością.

Wydaje mi się, że zła sława wilków i różnych innych zwierząt bierze się z opowieści, często legend, gdzie przypisujemy im negatywne cechy, często wyolbrzymione. Wilk występuje w bajkach, jak np. w Czerwonym Kapturku, gdzie wilk ma zjeść Kapturka i babcię. Przez te stereotypy cierpią prawdziwe zwierzęta, a tymczasem chwała temu, kto zobaczy wilka w lesie, bo zazwyczaj jest tak, że wilki uciekają przed ludźmi i nie chcą wchodzić w interakcje.

Kilka lat temu, kiedy pojechaliśmy do Białowieży bronić żubrów przed odstrzałem, mieliśmy przyjemność chodzić z Adamem Wajrakiem, który opowiadał nam o Puszczy Białowieskiej. Nagle Adam zaczął krzyczeć. Myślałem, że on krzyczy: „dzik! dzik!”, a on krzyczał: „wilk! wilk!”, bo choć mieszkał w tym rejonie już od wielu lat, jeszcze nigdy na żywo nie widział wilka. Wtedy zobaczył go po raz pierwszy, ja też go zobaczyłem w oddali. Adam uświadomił nam, że żeby zobaczyć wilka w lesie, trzeba mieć naprawdę wielkie szczęście, to jest niezwykłe wydarzenie.

Podeszliśmy też wtedy do trzech żubrów, bardzo potężnych osobników. Wcześniej, w rezerwacie, spotkaliśmy podobne żubry, ale te wydawały mi się o wiele większe, dlatego powiedziałem do Adama: „Te żubry są trzy razy większe niż te w rezerwacie”, na co on odpowiedział: „Nie, one są takie same, tylko tu nie ma siatki”. Strach spowodował, że te dzikie zwierzęta wydawały mi się jeszcze bardziej niesamowite, jeszcze bardziej niebezpieczne. A one kompletnie nie zwracają uwagi na człowieka.

Bardzo ważna jest edukacja. Przede wszystkim nie wchodźmy dzikim zwierzętom w drogę. Jeśli wybieramy się gdzieś w dziki zakątek naszego kraju czy świata, dobrze jest najpierw przeczytać, czy człowiekowi w ogóle wolno przebywać na danym terenie. Jeśli tak, to jak się zachowywać. Im więcej wiemy na dany temat, korzystamy z tego, co mówią nam książki czy też naukowcy, tym lepiej. I mniej się też wtedy boimy.

CO MOŻEMY ZROBIĆ, ŻEBY CHRONIĆ ZAGROŻONE GATUNKI? CO MY SAMI, W NASZYM NAJBLIŻSZYM OTOCZENIU, MOŻEMY ROBIĆ DOBREGO DLA NATURY I NASZEJ PLANETY?

Powinniśmy powstrzymać swoją ekspansję i zacząć chronić Ziemię. Myślę, że powinniśmy przestać wzrastać, powinniśmy przestać zabierać teren zwierzętom i naturze, powinniśmy ograniczyć spożywanie mięsa, wycinkę lasów czy puszcz. Jeśli ograniczymy produkowanie śmieci, jeśli przestaniemy zatruwać atmosferę, jeśli te śmieci, które już mamy, nauczymy się recyklingować, to może powoli przestanie być tak źle.

Przede wszystkim każdy człowiek – zaczynając od siebie – może zastanowić się, czy to, co w danym momencie robi, jest uzasadnione. Na przykład, jeśli się kąpię w wannie, to czy muszę się kąpać tak często, a nie wybrać prysznic. Czy jak się golę, to czy woda musi lecieć cały czas z kranu. Jeśli kupuję coś do jedzenia, to czy zjem to wszystko, czy coś zostanie. Tak samo jest z ubraniami, z czymkolwiek. Pierwsze podstawowe pytanie to: czy na pewno jest mi to potrzebne? Jeśli jest mi potrzebne, to kupuję, ale jeśli mogę się bez tego obyć, to znaczy, że nie wyprodukuję więcej śmieci.

Powinniśmy myśleć i słuchać mądrych ludzi: ekologów, profesorów, naukowców. Ludzi, którzy od wielu lat już krzyczą, że jest bardzo źle. Że średnia temperatura na Ziemi jest za wysoka, że topnieją lodowce, że jest za wysoki poziom wody w oceanach, że zaczyna się wydostawać metan i dwutlenek węgla z wiecznej zmarzliny. A jak się go wydostanie za dużo, to po prostu nie da się żyć na Ziemi.

Miałem kiedyś przyjemność rozmawiać z profesorem Rafałem Kowalczykiem z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, który powiedział: „Ziemia sobie poradzi, otrzepie się z ludzi jak pies czy jak wilk, strąci z siebie ten pył. Zabierze jej wiele lat, żeby się odbudować, ale się odbuduje – bez nas”. Tylko czy tak to powinno wyglądać? Uczmy się, że warto być przyzwoitym i porządnym, że warto po sobie sprzątać, że warto nie śmiecić. Po prostu dbajmy o naturę.

W filmie „Wiki i jej Sekret” podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie zrealizowany, ale przede wszystkim, że pokazuje, że musimy żyć razem, że musimy żyć w symbiozie – ludzie i dzikie zwierzęta. Jako ludzie nie musimy sobie wszystkiego podporządkować, pozwólmy dzikim zwierzętom wieść swoje życie. I nawet Wiki, dziesięcioletnia dziewczynka, to rozumie i w piękny sposób to okazuje. Relacja wilka – dzikiego zwierzęcia i tej dziewczynki jest po prostu niezwykła, wzruszająco pokazana. Moc Wiki jest niesamowita – ona się niczego nie boi, ale nie dlatego, że jest niemądra, tylko dlatego, że ma zaufanie do swojego przyjaciela. Dorośli ludzie często muszą dokonywać dziwnych wyborów, często relatywizują, uzależniają coś od czegoś, uważają, że zwierzęta powinny nam coś dawać. A dzieci traktują tę relację po prostu partnersko. I to jest wspaniałe.

Kiedyś zapytałem pana profesora Macieja Fuszarę, specjalistę od nietoperzy: „Co nam dają nietoperze?”, odpowiedział: „Czy wszystkie zwierzęta muszą nam coś dawać? Nie muszą, prawda?”. I to jest pięknie. Bohaterka filmu to rozumie i widać to w jej oczach. Ten film, oprócz wielkiej miłości dziecka do dzikiego zwierzęcia, pokazuje też piękną prawdę, która mówi, że jeśli wsłuchamy się w siebie nawzajem, to rozwiążą się nawet najcięższe problemy. Warto odrzucać uprzedzenia. Stare powiedzenie mówi: nie oceniaj książki po okładce. Czasami wyraz twarzy nie wszystko mówi o duszy człowieka, natomiast z przyrodą jest tak, że rzeczywiście jeśli ktoś nie zwraca na nią uwagi, to jak wreszcie zwróci i przyjrzy się jej pięknu i potędze, czy jest w górach, czy nad morzem, czy jeśli zaobserwuje zachowanie dzikich zwierząt, które są nieskrępowane, to może w tym znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Może usłyszeć siebie i bardziej się zrozumieć.

WYWIAD Z SHANNĄ KEIL – FILMOWĄ WIKI

SHANNO, NIGDY WCZEŚNIEJ NIE GRAŁAŚ W FILMACH. JAK TRAFIŁAŚ DO OBSADY FILMU „WIKI I SEKRET”?

 Byłam akurat na karate, gdy moja mama dostała wiadomość od wujka, który znalazł ogłoszenie o castingu dla dzieci mających zagrać w filmie o kucykach. Wujek od razu pomyślał o mnie, bo wie, że uwielbiam kucyki i konie. Mama nakręciła krótki film, ale nie dostałam roli, bo kierowniczka castingu powiedziała, że szukają trochę starszych dzieci. Jakiś czas później zadzwoniła, by zaproponować mi casting do innego filmu. To była „Wiki”.

CZY OD RAZU WIEDZIAŁAŚ, ŻE GRAŁABYŚ W FILMIE Z MŁODYMI WILCZKAMI?

 Tak, opowiedziano mi scenariusz. Spodobał mi się, bo lubię wszystkie zwierzęta, dzikie też. Często oglądam filmy dokumentalne i wiele razy byłam w ZOO – w Paryżu i w La Flèche. Uwielbiam to.

 CZY MIMO WSZYSTKO TROCHĘ SIĘ BAŁAŚ?

Tak, trochę, na początku, ale później dowiedziałam się, że będziemy bezpieczni i że nie ma powodu się bać. Naprawdę chciałam zagrać w tym filmie. Wcześniej widziałam już wilki, ale z daleka.

DLACZEGO TAK BARDZO CHCIAŁAŚ ZAGRAĆ W TYM FILMIE?

Bo opowiada o tym, że zwierzęta mogą pomagać w leczeniu smutków. Gdy kochamy jakieś zwierzę, a ono kocha nas, jesteśmy szczęśliwi, nabieramy pewności siebie, otwieramy się na innych. Uwielbiam takie opowieści o zwierzętach, bo wiem, że są prawdziwe. Podobało mi się, że chodzi właśnie o wilka. Jest tyle strasznych historii o wilkach, chociażby „Czerwony Kapturek”! Cieszyłam się, że chociaż raz będzie można zobaczyć, że wilk może kochać ludzi i im pomagać.

JAK WYGLĄDAŁY PRÓBY?

Na pierwszy casting pojechałam z tatą. Jedna z pracujących tam pań czytała ze mną tekst. Ja grałam Wiki, a ona czytała odpowiedzi. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale dobrze mi poszło. Poznałam Denisa, który wyglądał na zadowolonego. Zadzwonili do mnie jakiś czas później. Gdy wróciłam, znów czytałam tekst. Tym razem partnerował mi Eric Savin. Później pojechaliśmy poznać wilki, do treserki Muriel Bec w Sury-aux-Bois. Było świetnie. Powiedzieli mi, że zostałam wybrana do roli Wiki. Bardzo się cieszyłam.

GDZIE POZNAŁAŚ WILKI, Z KTÓRYMI ZAGRAŁAŚ W FILMIE?

U Muriel. Było ich kilka. Miały trzy miesiące i były słodkie. Wyglądały jak małe owczarki niemieckie. Od początku traktowałam je tak, jakbym dobrze je znała. Były kochane. Bawiłam się z nimi i karmiłam je butelką. Podobało mi się. Zdjęcia miały się zacząć trzy miesiące później, więc jeździłam do nich co tydzień, żebyśmy przyzwyczaili się do siebie nawzajem. Czasem spędzałam z nimi nawet cały weekend. Dużo się bawiliśmy. Słuchały się mnie. Gdy przyjeżdżałam, skakały z radości. Cały czas była ze mną Muriel albo jej asystentka Lisa. Karmiłam je przez cały ten czas (najpierw dawałam im mleko z butelki, a potem inne posiłki). Teraz, gdy są dorosłe, jedzą surowe mięso. Wszystkie były wobec mnie bardzo grzeczne. Musiałam uważać tylko w trakcie ich posiłków. Dwa tygodnie przed rozpoczęciem zdjęć spytałam, co będzie dalej. Pojechaliśmy w góry Cantal. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym regionie. Jest bardzo piękny. Spędziłam dwa tygodnie z trenerką Delphine Labey. Pracowałyśmy nad tekstem.

 CZEGO CIĘ NAUCZYŁA?

Czytałyśmy razem scenariusz. Dokładnie mi go objaśniła. Codziennie powtarzałyśmy sceny. Tłumaczyła mi słowa, których nie rozumiałam. Wyjaśniała mi też emocje w każdej sekwencji. Miałyśmy zeszyt, w którym pisała, co powinnam robić i jak powinnam zagrać daną scenę. Przy każdej ze scen pisała jedno słowo, na przykład „złość” albo „radość”, i rysowała emotikony. Uczyła mnie, jak zapamiętywać tekst, jak się koncentrować i walczyć ze stresem.

I TO ZADZIAŁAŁO? NAWET PIERWSZEGO DNIA?

Tego dnia byłam nieco spięta, nie wiedziałam, co dokładnie mnie czeka. Widziałam kamery i statywy, ale nie wiedziałam, co mam robić. Denis powiedział mi, że mam grać po słowie „akcja”. Próbowałam robić to, co mi kazał. Po kilku dniach było już lepiej. Miałam tremę tylko wtedy, gdy musiałam płakać lub się złościć. Najłatwiej grało mi się w scenach, w których musiałam opiekować się Sekretem.

A KTÓRA SCENA BYŁA NAJTRUDNIEJSZA?

Ta, w której gubię się w lesie i staję oko w oko z wilkiem. Nie znałam tego wilka. Wiedziałam, że jego też tresuje Muriel, ale na początku byłam przerażona. Na szczęście był na smyczy. Mimo to musieliśmy kilka razy powtarzać tę scenę. Wszystko dobrze się skończyło, ale cieszyłam się, że już po wszystkim.

JAK TRAKTOWAŁ CIĘ DENIS?

 Był miły i zabawny. Czasem dużo ode mnie wymagał, ale zawsze robił to grzecznie. Denis zna się na tym, co robi. Kocha wilki i przyrodę.

A VINCENT?

Też był bardzo miły. Opiekował się mną. Gdy widział, że mam kłopot z tekstem albo że się denerwuję, zwłaszcza gdy powtarzaliśmy ujęcia, robił wszystko, żeby mi pomóc i mnie uspokoić. Przed kamerą był skupiony i poważny, jednak poza nią cały czas żartował i przynosił nam różne przysmaki. Dobrze się bawiliśmy. Mówił mi, że trochę boi się wilków i że liczy na moją obronę. Rozśmieszał mnie tym.

GDZIE BYŁY WILKI PODCZAS ZDJĘĆ?

Mieszkały na dużym polu obok domu, w którym mieszkaliśmy. Gdy nie miałam z nimi scen, przychodziłam do nich, żeby je pogłaskać. To było fajne.

JAK CI SIĘ PODOBAŁ FILM?

 Bardzo. To realistyczna historia, która pokazuje, że jeśli dobrze traktujemy zwierzęta, one też będą dla nas dobre.

CO DAŁA CI PRACA NAD FILMEM?

 Pewność siebie. Już nie jestem taka nieśmiała, chętniej rozmawiam z innymi. Chciałabym zagrać w jakimś innym filmie, zwłaszcza takim ze zwierzętami.

 WIDZIAŁAŚ JESZCZE PÓŹNIEJ FILMOWE WILKI?

 Tak. Kilka razy. Gdy tylko mogę, proszę Muriel, by pozwoliła mi je odwiedzić. Nie boję się ich. Rozpoznają mnie. Należę do ich watahy. Muriel jest dla nich jak mama, a ja jestem ich siostrą.

   

Rate this post
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes