„Rzeżuchy” część II, o tym…

 

– Zobacz, jakie ona ma długie łapy. Będziemy mieć dużą sunię – powiedziała babcia, głaszcząc malutkiego kundelka.
– Ma na imię Rzepcia – wyjaśniła Miska.
– Rzepa? Jak warzywo? – zdziwiła się babcia.
– Nie, jak rzep, który uczepił się psiego ogona. Nie odstępuje Niebulinka na krok. Gdzie on, tam Rzepa. Tylko Niebul chyba nie chce jej znać…
„No jasne, przykleiło się toto, nie da spokojnie poleżeć, pospać, ciągle się wpycha pod koc, piszczy, jojczy, łazi dookoła… Na dodatek jakieś strachliwe toto. Jak tylko usłyszy kroki, ucieka na kanapę” – westchnął Niebo.
Tymczasem Rzepcia wpatrywała się w rękę, która leżała obok niej. „Dlaczego już  mnie nie dotyka?” – zastanawiała się. Tak bardzo chciała, żeby  ręka ją pogłaskała, bo robiło się ciepło i miło, jak wtedy, gdy mama ją wylizywała. Wpatrywała się w rękę, ale ta pozostawała nieruchoma. Zrezygnowana sunia potrzasnęła łebkiem i nosem dotknęła ręki. I stał się cud. Ręka uniosła się i kilka razy pogłaskała jej łapę, potem za uchem, podrapała tylną łapę.  Rzepcia nie mogła uwierzyć. Więc tknęła rękę nosem jeszcze raz. I ręka znowu zrobiła to samo.
– Zobacz, ale się nauczyła! – odezwała się babcia. Radości nie było końca. Niebo patrzył na roześmiane towarzystwo z niedowierzaniem. „Z czego one się tak cieszą? To ja jestem źródłem wszelkiej radości, a nie to małe rozczochrane coś. Już ja jej pokażę!” – i obmyślił plan.
– Zobaczymy, kto będzie lepszy, ja czy ty – Niebo mruczał pod nosem i pewny siebie kroczył leśną ścieżką. – Jestem urodzonym pływakiem!

Jesteś ciekawy, co wydarzyło się dalej? Koniecznie zajrzyj do „KUMPLA”. Będzie wesoło, śmiesznie, ale i trochę strasznie!

 

Rate this post
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *